Co przed nami?
Dzień 3; 2009-11-15; Sławomir Cebulak
Każdą nawet najmniejszą trasę trzeba zaplanować. Wybierając się nawet z Łańcuta do Rzeszowa (17 km) na dzień dzisiejszy trzeba podjąć decyzję, czy jedziemy drogą główną (w remoncie) czy drugorzędną (nie co dłuższa, ale bez korków).
Co prawda przy całej długości trasy będzie nam towarzyszył GPS, ale przy tych odległościach trzeba znać trasę wcześniej, żeby przygotować się na wszystkie ewentualności. Zmiany opon, oleju, regulacje zaworów i inne elementy serwisu motocykli muszą być zaplanowane już wcześniej.
Zdajemy sobie sprawę, że właściwą w 100% trasę poznamy gdy już ją przejedziemy, ale nie może zabraknąć listy miejsc które chcemy odwiedzić.
Każdy z nas ma marzenie odwiedzić jakieś konkretne miejsca. Ja naprzykład marze o Indiach, mój brat o Chinach. Z kolei Serek chce przejechać przez Route 66 w USA. Korba od zawsze marzył o tym, że chce zobaczyć lwa na żywo.
Trzeba też wziąć pod uwagę transport międzylądowy zarówno nas i motocykli. Niestety jeszcze nie wymyślili motocykli-amfibii ;-)
Po tygodniu okupowania komputerów i Google Maps i wszelakiej maści przewodników, zarys trasy na mapie można oglądać tutaj, a lista miejsc które odwiedzimy tutaj
Oczywiście póki nie wrócimy z podróży mile widziane są wszelkie sugestie co do naszego planu. Może Ty znasz jakieś miejsca które pominęliśmy, a nie można ich przegapić? Pisz do nas
|
Poprzedni wpis: 90 tysięcy kilometrów bez awarii |
Następny wpis: Zmiana rumaka |

