Śliski powrót z Warszawy
Dzień 57; 2010-01-08; Sławomir Cebulak
Siedzę z tyłu z laptopem, Gramatik cicho tupie przez głośnik, o dziwo mamy tu zasięg, gdzieś w okolicach Ryk. Wkońcu mogę się zrelaksować bo do Warszawy i przez Warszawskie korki ja kierowałem.
Co chwila mijamy autobusy i tiry, które zjechały poślizgiem do rowu. Jakiś objazd z powodu wypadku i szukanie alternatywnej drogi. Takie obrazki skutecznie nas ostrzegają, więc jedziemy zaledwie 40 km/h. Deszcz i w dodatku mróz nie utworzyły sprzyjających warunków do jazdy.
Wyjazd udany. Kupiliśmy mapy drogowe Kazachstanu, Mongolii, Afryki wschodniej i Ameryki południowej.
Co najważniejsze widzieliśmy się pierwszy raz z naszymi BMW. Motor zrobił na nas jeszcze lepsze wrażenie na żywo niż na filmach i zdjęciach. Czego nie można powiedzieć o obsłudze salonu, którego nazwy nie będziemy z uprzejmości wymieniać.
Jesteśmy już pewni na 100% że to właśnie na tych motocyklach objedziemy świat.
Od rana dopisuje nam świetny humor, gdyż dziś ukazał się o nas artykuł w Super Nowościach. Odezwało się do nas masę znajomych również tych dawnych z gratulacjami i chęcią wsparcia. Za co wszystkim serdecznie dziękujemy.
|
Poprzedni wpis: Narodzie ! marsz do kiosków |
Następny wpis: Je, je, jedziemy |

